Weź, nie pytaj…

Pojawiły się znikąd, prawie przezroczyste i rozedrgane. Czułam niemal fizycznie, jak obsiadają kosmyki moich włosów, wystające spod czapki.
Powiedział. że wyglądam, jak królowa śniegu, z bajki Andersena.
Królowa Śniegu miała bryłę lodu zamiast serca – miałam na końcu języka, ale wewnętrzny głos mnie powstrzymał, pytając, czy naprawdę nie ma we mnie ani krzty romantyzmu.

Gdyby nie mój kaprys wyjścia na spacer przed kolacją, nazwałby mnie swoim kochaniem.
Ostatnio, mówi do mnie jak do dziecka: – słucham moje kochanie…  tak moje kochanie… czy moje kochanie da mi buziaka?

Podobno, kiedy mężczyzna przestaje zwracać się po imieniu do swojej kobiety, to znak, że w jego życiu pojawiła się inna. Młodsza, ładniejsza i bezkrytyczna.
Nie, to byłoby niemożliwe, przecież idą święta.

M.

Reklamy